poniedziałek, 23 grudnia 2013

1. Wspomnienia

Nemere siedziała na plaży i wpatrywała się w klif, na którym kiedyś stał jej dom. Uśmiechnęła się do siebie. To były wspaniałe czasy, kiedy jako młoda dziewczynka biegła do matki pokazać jej nowe znalezisko. Wszystko to jednak zostało zrujnowane w dniu, kiedy Bliźniacze Wyspy nawiedziło ogromne trzęsienie ziemi. Nawet po tylu latach czuła ucisk w piersi. Dzisiaj wypadała rocznica. Dziewczyna co roku przychodziła w to miejsce i odtwarzała dzień tragedii. Jej starszy brat karcił ją za to. Uważał, że jest głupią masochistką. Nie rozumiał, że ona tego potrzebowała. Nie mogła tak po prostu zapomnieć. Zwłaszcza, że widziała to wszystko na własne oczy. Może gdyby wtedy Furge nie zaczęła się z niej wyśmiewać nie uciekłaby ze szkoły i nie zaszyła się nad morzem by wyobrażać sobie dalekie podróże do Sorboldu. Niestety. Była tamj, gdy ziemia wydała z siebie groźny warkot a następnie zadrżała jak nigdy dotąd. Nemere dotknęła swojego boku i poczuła pod palcami nierówność blizny. Wstrząs był tak silny, że rzucił nią na ostrą skałę. Obolała i krwawiąca, nie mając siły by wstać po prostu patrzyła jak klif się osuwa a jej rodzinny dom spada i uderza o skały. Patrzyła jak ściany rozpryskują się na kamieniach. Patrzyła na niewyraźną postać matki, która próbuje się ratować. Jak biegnie a ziemia osuwa się spod jej stóp. Nie zdążyła. Nemere jak dziś pamięta jej powolny lot w dół. Miała wrażenie, że to trwało całą wieczność. W pewien sposób nie mogła się doczekać aż bezradne ciało dosięgnie woda. Chciała żeby to się już skończyło. Wiedziała jakie będzie zakończenie. Matka nie miała żadnych szans. Nie chciała tego widzieć, ale nie potrafiła odwrócić wzroku. W takim stanie znalazł ją Szalez. Leżącą bezwładnie z szeroko otwartymi oczami i pustym spojrzeniem. Zmarzniętą i krwawiącą.

-Znowu tu siedzisz, głupia! - Bardziej stwierdził niż spytał. - Na Dobrą Lehel! Ile razy mam ci powtarzać, że…
-Wiesz, że to też jest częścią mojego rytuału? - Przerwała mu dziewczyna.
-Nazywasz to głupie sterczenie tutaj rytuałem? Z resztą, to bez sensu. Nie mam zamiaru się z tobą znowu kłócić. Chodźmy.
-Dobrze. - Nemere wstała i otarła łzy. Czułą się w pewien sposób oczyszczona i gotowa na powrót do codzienności.

-Oh ty głuptasie. - Szazlez wziął ją w objęcia. Wtuliła głowę w jego ramię. - Kocham cię i nie mogę patrzyć jak się tutaj katujesz. - Pocałował ją w czoło. - Mam coś dla ciebie. Dostaniesz jak wrócimy do domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz